sobota, 12 września 2015

Dietetyczny łosoś w marynacie słodko-kwaśnej


Witam wszystkich zainteresowanych przepisem na dietetycznego łososia.
Doskonała propozycja obiadu wysokobiałkowego i przyspieszającego metabolizm.

Zacznijmy od marynaty do ryby ( podaję ilość na dość spory kawałek, ale na pewno każdy będzie wiedział "na oko" ile czego użyć)

- sos sojowy ok 1/4 szklanki 
- 1,5 łyżka miodu
- 1 łyżka musztardy
- czosnek
- sok z połówki cytryny

Rybę dokładnie moczymy w marynacie z obu stron i pozostawiamy na min. 3 godziny.
Świetnym sposobem na przygotowanie łososia jest zawinięcie go w folię aluminiową spożywczą i pieczenie na patelni pod przykryciem przez ok 20 min.
W ten sposób nie używamy tłuszczu i "parzymy" rybę. 

Jako dodatek zastosowałam sos czosnkowy domowej roboty

- 1 mały jogurt grecki
- 1 ząbek czosnku
- przyprawy + ostropest plamisty 

i ogórki chili ( maminej roboty )

Mam nadzieję, że komuś podrzuciłam pomysł na szybkie, białkowe i zdrowe danie :)

Smacznego! :)

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozstanie- początek lepszego życia czy jego koniec?

Witajcie

Otóż jakiś czas temu rozstałam się z człowiekiem, który był przez 1,5 roku całym moim światem. Wszystko miało przebiegać w miarę spokojnie, ale się nie udało. Było burzliwie i zakończyło się niechęcią do utrzymywania jakiegokolwiek kontaktu w przyszłości.

Ale mniejsza o moją sprawę. Chyba nie ma człowieka, który nie przeżyłby rozstania. Chyba, że ma już dawno na oku kogoś innego i jest to dla niego wygodna opcja. Szukałam w internecie wiele porad jak sobie poradzić z tym wszystkim, z tymi uczuciami które towarzyszą tak gwałtownej zmianie w życiu. Wszędzie znajdowałam te same porady:

- spotykaj się z przyjaciółmi
- uprawiaj sport
- zadbaj o siebie
- wróć do przyjemności na które wcześniej nie miałaś czasu
itp.

Nie wiem czy rozstanie wygląda u każdego tak samo, ale nie potrafię nawet określić uczuć które wtedy mną sterowały. Ból i żal, że to wszystko się już skończyło, że te piękne chwile się już nie powtórzą, że być może straciłam coś co mogło trwać przez całe życie i dać mi szczęście. Za chwilę złość, o to, że przecież nie popełniłam takiego błędu żeby mnie zostawiać, że obje strony powinny chcieć walczyć o związek a nie tylko stawiać na swoim, że dałam się tak oszukać i uwierzyłam drugiemu człowiekowi tak bezgranicznie, że zatraciłam w tym siebie. Raz na jakiś czas dochodził do głosu zdrowy rozsądek który mówił mi, że dobrze się stało, bo nie rozstałam się z kimś z powodu głupoty- rozrzucanych skarpetek po podłodze, niesłowności, itp. Brak szacunku i wsparcia w najważniejszych chwilach życia, nie jest małym gówienkiem do przeskoczenia.
W końcu strach, ogromny strach- człowiek boi się, że sobie sam nie poradzi, boi się przeorganizowania swojego dotychczasowego życia, zmian. Kiedyś wszystko było w miarę bezpieczne, poukładane, wspólne wyjazdy, rozwiązywanie problemów itp. Jak sobie poradzę ze swoim życiem? czy ktoś mnie jeszcze zechce?

Przechodząc do sedna sprawy? Jak można spotykać się ze znajomymi, uprawiać sport, dbać o siebie kiedy nagle cały świat Ci runął na głowę i nie masz siły się pozbierać? kiedy czujesz tak dużo w jednym momencie, że właściwie nie wiesz co czujesz?

Przechodziłam przez różne etapy swojej uczuciowej katastrofy. Złość, płacz, usprawiedliwianie drugiej osoby i pretensje do siebie- to chyba przechodziłam najdłużej, w końcu zrozumienie i nadzieja.
Na początku byłam wściekła, że ktoś mnie potraktował w ten sposób, kiedy naprawdę nie było powodu i wzajemności w tym. Nie mogłam zrozumieć, że tak długo byłam z kimś kogo praktycznie nie znałam. Ten etap jednak u mnie trwał bardzo krótko.

Mówi się, że jak człowiek ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę. Racja. Ja z tym moim miękkim sercem, po tym wszystkim doszukiwałam się winy w sobie. Co mogłabym zrobić lepiej? inaczej? itp. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, bez względu na to co bym zrobiła w tej chwili, zrobiłabym to wbrew sobie i być może byłoby lepiej na kilka tygodni, może miesięcy, ale sytuacja znów by się powtórzyła i albo musiałabym znów zrezygnować ze swoich wartości i ulec, albo postawić na swoim i przeżywać wszystko od nowa. Ten etap trwał najdłużej. Ciągle wyrzucałam coś sobie mimo, że zdawałam sobie sprawę z tego jak dobrze zostałam "ułożona".

Ze zrozumieniem sytuacji ciągle mam problem, ciągle zastanawiam się dlaczego TO się stało. Nie chodzi już nawet o rozstanie, ale o sposób jaki mój związek został zakończony, O wszystko co potem musiałam przejść i ugryźć się w język, żeby nie odezwać się i nie nabluzgać na wszystko.

ciągle mam nadzieję. Już nie na powrót... ale na to, że ta druga osoba zrozumie, że też popełniła błąd i że bardzo mnie zraniła i nie żyła w przekonaniu, że wszystko to moja wina.

Wiecie co? Miałam wiele szczęścia, bo w tych trudnych chwilach byli przy mnie przyjaciele, z którymi dawno nie miałam kontaktu i moja rodzina.
Moja koleżanka poradziła mi jedno: Nie czekaj. Pożegnaj się z nim w swoim sercu, zakończ ten etap, popłacz, pokrzycz, cierp- bo trzeba to przejść. To zmniejsza ból. Przebacz jemu i sobie, powiedz "żegnaj" temu etapowi w swoim życiu i pomódl się. Pomódl się do Boga o siebie, spokój ducha, o dobrego męża, pomódl się za niego. Módl się, aż będziesz miała pewność, że tak się stanie.

tak na marginesie, moja koleżanka tak zrobiła. Miała bardzo burzliwy związek, ale w koncu zrobiła to co mi sama poradziła. W Kościele płakała, modliła się i płakała. Powiedziała, że po wyjściu ze Świątyni, czuła, ze ma to z Bogiem załatwione. że będzie miała najlepszego męza na świecie, Miała wręcz pewność, że tak się stanie. I wiecie co? Za jakiś czas napisał do niej jej mężczyzna i zupełnie zmienił swoje zachowanie. Teraz jest księciem dla swojej księżniczki.

Wiem, że wiele osób teraz może pomyśleć, że jestem nawiedzona, ale mogą. Mają do tego prawo. Prawda jest taka, że nigdy nie byłam blisko z Bogiem. Owszem modliłam się jak czegoś potrzebowałam, obiecywałam poprawę i chyba On mi zawsze uwierzył. Potem jednak znów się zmieniałam... Aż do teraz. Naprawdę posłuchałam mojej przyjaciółki i zaczęłam się modlić. Wybaczyłam mojej byłej drugiej połowie ( nie zapomniałam tego, ale wybaczyłam) i zaczęłam się modlić o siebie i o niego. I daje Bogu wolną rękę. Sam zdecyduje kto jest dla mnie najlepszy. Jeżeli będzie to mój były, to stanie się coś co wszystko naprawi, jeżeli nie, to tez dobrze, bo wiem, że wszystko dzieje się w jakimś celu. I bez względu na to co się stało, jak się skończyło. przeżyłam piękne chwile, zaręczyny, seks, mam super wspomnienia i na tym się będę skupiać. To co złe zostawiam za sobą i idę dalej...

Bóg to najważniejsza pomoc w tej sprawie. Mogę przysiąc z ręką na sercu że faktycznie najbardziej pomogło mi to ukoić ból.
Druga sprawa to właśnie przyjaciele, którzy poświęcali mi czas i pocieszali oraz rodzina.
Wyjechałam na tydzień do kuzynki, zmieniłam otoczenie, długo z nią rozmawiałam i dzień po dniu przechodziłam oświecenie. Coraz większy spokój był we mnie.

Więc jeżeli mogę komuś doradzić na podstawie własnych doświadczeń.

- przebolej, popłacz, wykrzycz swoją złość, zdaj sobie sprawę z tego co czujesz i najlepsze- zapisz to. Przelej na papier konkrety- co czujesz i dlaczego, jak to na Ciebie działa. Takie pisanie poukłada Ci w głowie i łatwiej będzie Ci się z tym uporać.

- jak już przebolejesz i przepłaczesz, zastanów się na zimno, obiektywnie, czy to co się stało jest z Twojej winy i czy druga strona starała się naprawdę coś zmienić i polepszyć Wasze relacje. Jeżeli po prostu się poddała to daj sobie spokój. Kobiety, jest jedna podstawowa prawda- choćby mury srały a skały pękały facet znajdzie sposób! I taka jest prawda. Chyba, że jest to Twoja wina. Zdradziłas/es? Zastanów się czemu. Wszystko dzieję się po coś. Jest skutkiem, nie przyczyną. W końcu zastanówcie się czy to o co się pokłociliście jest naprawdę tego warte? Bo przyzwyczajenia można zmienić. Jednak człowieka przewartościować się nie da.

- Pomódl się i wybacz mu/jej. To naprawdę dużo daje. Możesz wtedy pójść naprzód. Nie żyjesz już złością, żalem i nadzieją że może wróci. Jeżeli będzie chciał wrócić i zrozumie swój bład to wróci. Jeśli nie to przestań się zastanawiać i zacznij żyć. Jest wielu wspaniałych ludzi wokół Ciebie, bez sensu jest zamartwiać się tym czemu ta jedna Ciebie nie chce lub nie może zaakceptować.

- nie pchaj się w nowe związki, To najgorsze co można teraz zrobić. Obserwując moich znajomych wiem, że szukanie kogoś na siłe, kończy się nieszczęściem.

- wyjedź do rodziny/ przyjaciół na jakiś czas, przegadaj z nimi sprawę. I pod żadnym pozorem NIE POZWÓL SOBIE NAPISAĆ DO DRUGIEJ OSOBY!!! koniec z obelgami, z braniem winy na siebie itp. Dopóki naprawdę nie poczujesz się na siłach i nie spojrzysz obiektywnie na sprawę, masz zakaz jakiegokolwiek pisania do niej/niego! nie tylko się poniżysz, ale albo skończy się to kolejną kłotnią, albo on/ona CI nie odpisze więc poczujesz się jeszcze gorzej. Ja miałam wiele momentów kiedy chciałam to zrobić, ale cieszę się ze mi nie pozwolono.

- Zdaj sobie sprawę z tego, że skoro dawalaś sobie radę przed związkiem to teraz też dasz sobie radę. Potrafiłaś/eś tyle czasu żyć samotnie i być w miarę zadowolonym ze swojego życia to teraz też Ci się uda! koniec gadania, że teraz Twoje zycie nie ma sensu. MA! rozwijaj się dalej. Zapisz się na siłownie, dodatkowy język, spotykaj się z ludźmi. To najlepsze lekarstwo na samotność ;)

- ZAWSZE dbaj o przyjaciół i rodzinę. Bez względu na to jak wspaniały będzie Twoj związek. Nigdy z nich nie rezygnuj bo mogą zostać Ci tylko oni....

Mam nadzieję, że komuś ten wpis pomoże :))


piątek, 10 lipca 2015

Truskawki- dlaczego są takie zdrowe i "odchudzające"?

Witajcie,

Wybaczcie moją długą przerwę w pisaniu tego bloga, ale robienie dwóch kierunków jednocześnie i pisanie pracy magisterskiej jest dość czasochłonne i niestety zaniedbałam swoją "pracę" :D

Bardzo mi z tego powodu przykro ale już do Was wracam.

Tematem głownym ( na odkupienie win ;p) będą truskawki, a właściwie ich wielorakie zalety. 

Wydaje mi się, że nie ma człowieka, który nie lubiłby tych owoców, ale los bywa przekorny więc na pewno ktoś taki się znajdzie. Jednakże, nie zmienia to faktu, że truskawki są w tym okresie wakacyjnym wszechobecne i wszechpochłaniane w prawie nieograniczonych ilościach.

Jestem osobą, ciekawską dlatego pochłaniając kiedyś całą miseczkę tego dobrodziejstwa, zaczęłam się zastanawiać: czy one faktycznie mają jakiś zbawienny wpływ na organizm?

Zagłębiłam się w temacie i odpowiedź jest prosta: MAJĄ!

Ale przejdźmy do rzeczy.

1. Wartości odżywcze:

Porcja 100 g truskawek zawiera 60 mg witaminy C, co pokrywa dzienne zapotrzebowanie. Jest w nich też sporo witamin z grupy B, a także niewielkie ilości witaminy A i E, oraz mikroelementy: chroniące przed anemią żelazo, wzmacniające kości wapń i fosfor.

kalorie - 28
węglowodany - 7,2 g
białko - 0,7 g
tłuszcze - 0,4 g
błonnik - 1,8 g
indeks glikemiczny (IG) truskawek - 40

Mikro- i makroelementy w truskawkach (100 g)


wapń - 16 mg
żelazo - 0,41 mg
magnez - 13 mg
fosfor - 24 mg
potas - 153 mg
sód - 1 mg
cynk - 0,14 mg

Witaminy w truskawkach (100 g)


witamina C - 60 mg
witamina A - 1 μg
witamina E - 0,29 μg
witamina B1 (tiamina) - 0,024 mg
witamina B2 (ryboflawina) - 0,022 mg
witamina B3 (PP) - 0,386 mg
witamina B6 - 0,047 mg

Źródło:  USDA National Nutrient Database

Jak widać, można się najeść niewielkim kosztem kalorycznym, ale ze znacznym dodatkiem witamin i minerałów. :)


2. Truskawki pomogą Ci schudnać.

Truskawki zawierają pektyny, które są frakcjami błonnika. Prosto mówiąc, są to cukry, pobudzające pracę jelit. Ponadto, zawarte w truskawkach kwasy organiczne regulują trawienie i przemianę materii. Owoce składają się głównie z wody, wiec są moczopędne (wspomagają pracę jelit i pomagają uzyskać spadek wagi) 
Można się o tym przekonać na własnej skórze :)



3. Odkwaszają organizm
Zbyt częste spożywanie słodyczy, czarnej herbaty, serów powoduje nadmierne zakwaszenie organizmu. Skutkiem tego jest  złe samopoczucie: wzdęcia, zgaga, ciągłe zmęczenie, nerwowość, trądzik. Truskawki, nalezą do roślin silnie alkalizujących (zasadotwórczych), Dzięki temu, pomogą nam oczyścić organizm i zniwelować negatywne skutki nieprawidłowego odżywiania się.

4. Wybielają zęby

Dzięki zawartości kwasu jabłkowego są naturalnym wybielaczem do zębów. Zapobiegają też osadzaniu się kamienia nazębnego.

5. Ułatwiają przyswajanie żelaza

"Truskawki zawierają żelazo (w 100 g tych owoców jest ok. 0,7 mg tego związku), ale także pokaźną dawkę witaminy C, która jak wiadomo ułatwia przyswajanie tego pierwiastka. Z tego względu zaleca się, by wegetarianie i osoby, które jedzą mało mięsa zaraz po spożyciu bogatych w żelazo warzyw, zjadły np. garść truskawek (to ważne, ponieważ przyswajalność żelaza z produktów roślinnych wynosi zaledwie kilka procent)."  [onet.pl]


6. Właściwości kosmetyczne

Dzięki sporej dawce witaminy C, wapnia, fosforu i krzemu, truskawki wzmacniają, ujędrniają i uelastyczniaja skórę. 
Maseczka z truskawek pomaga zmniejszyć widoczność zmarszczek i piegów. 
Przepis z onetu: " Surowe owoce wystarczy zgnieść na papkę (wzbogacić ją można sokiem z cytryny, naturalnym twarożkiem, słodką śmietanką lub ubitym na sztywno białkiem jaja kurzego). Maseczkę nakładamy na twarz i szyję, zmywamy ciepłą wodą po ok. 10 minutach."
Szczerze mówiąc jeszcze jej nie wypróbowałam, ale dziś mam mega michę truskawek więc jest okazja :D. 


7. Inne właściwości zdrowotne:

- obniżają poziom złego cholesterolu LDL
- chronią przed szkodliwym promieniowaniem UV
- regulują poziom cukru we krwi
- chronią przed rakiem


Mam nadzieję, że te wiadomości "zebrane do kupy" Wam się przydadzą i zachęcą, do częstszego spożywania tych owoców :)

Buziaki i czekam na Wasze komentarze :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Pasta jajeczna domowej roboty

Witajcie,

Chciałabym się z Wami podzielić bardzo prostym przepisem na pastę jajeczną.
Jest to doskonały dodatek do kanapek, a własnoręcznie przyrządzony smakuje lepiej i jest zdrowszy niż sklepowa wersja.
W skrócie mowiąc: wiesz co jesz!

Oto przepis-

- 6 jajek ugotowanych na twardo
- 1,5 łyżki jogurtu greckiego
- 1 łyżeczka majonezu
- 1/2 cebuli
- garść szczypiorku

Ugotowane jajka należy zmiksować, potrzeć na tarce lub pokroić w małe kostki ( zależy czy w paście kawałki mają być wyczuwalne czy też nie ).
Następnie wszystko wymieszać z jogurtem i majonezem i gotowe :)

Jeśli chcecie mieć całkowicie dietetyczną wersję, zrezygnujcie z majonezu :)

Moja na 100 g ma 152 kcal, 11g białka, 11,3 g tłuszczu i 1,60 g węglowodanów.

 Smacznego!


sobota, 18 kwietnia 2015

7 kroków, które przybliżą nas do schudnięcia!

"1. Wyeliminuj alkohol
Być może ciężko Ci nawet o tym pomyśleć (piątek wieczór bez lampki wina?), ale uwierz nam, że zrezygnowanie z alkoholu na miesiąc jest dobrym sposobem na wyszczuplenie w szybkim tempie. Nie znaczy to, że masz pożegnać drinki na zawsze. „Jeżeli zobaczysz upragnione efekty, możesz powoli z powrotem zacząć wdrażać alkohol do diety – mówi Keri Gans, autorka książki „The Small Change Diet”, – To po prostu szybki trik, który pomoże Ci zacząć zrzucać kilogramy, bez konieczności podejmowania jakichkolwiek drastycznych kroków”. A kiedy już znów zaczniesz sobie pozwalać na procenty w diecie, zadbaj o to, żeby pić trochę mniej, niż wcześniej. Zamiast trzech lampek wina wypij dwie.
2. Nie jedz po 21.00
Naprawdę nie musisz kupować żadnych specjalnych produktów ani katować się na siłowni dzień w dzień, wystarczy, że zrezygnujesz z jedzenia po 21.00. Oczywiście zakładając, że idziesz spać około 23.00-24.00. „Jeśli zjadłaś już kolację, a wciąż ciągnie Cię do lodówki, prawdopodobnie jesz z nudów, ze stresu albo z przyzwyczajenia. No i z całą pewnością dostarczasz sobie wtedy dodatkowych kalorii, czego skutkiem będzie przyrost tkanki tłuszczowej” – mówi Gans.
3. Pij więcej wody

Ile jeszcze razy będziemy o tym przypominać? Tak długo, aż rzeczywiście zaczniesz pić tyle, ile trzeba. „Nasze organizmy mylą czasami odwodnienie z głodem, więc żeby zmniejszyć apetyt, dbaj o to, by odpowiednio nawadniać się przez cały dzień – mówi dietetyk Michelle Davenport. – Poza tym badania dowodzą, że potrawy, które składają się głównie z warzyw, takie jak zupy czy sałatki, sprawiają, że czujemy się najedzeni dłużej, choć dostarczyliśmy sobie niewielkiej liczby kalorii”. 2-3 litry wody dziennie to spełnienie marzeń Twojego organizmu. Tylko nie przesadź w drugą stronę! 
4. Wysypiaj się
Jest to prawdopodobnie najprostszy sposób na odchudzanie, jaki tylko można sobie wyobrazić, bo wysiłek, jaki musisz w niego włożyć, trudno właściwie nazwać wysiłkiem. Wystarczy, że położysz się wygodnie w łóżku i oddasz objęciom Morfeusza na około 8 godzin. „Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że sen wpływa bezpośrednio na hormony, które kontrolują apetyt – przekonuje Davenport. – Zapewniając sobie 8 godzin snu, pomagamy hormonom pracować właściwie, a one odwdzięczają się trzymaniem apetytu w ryzach”.
5. Ćwicz… krócej!
Trening interwałowy jest prawdopodobnie najbardziej efektywnym sposobem na spędzanie czasu na siłowni. Ćwicząc na maksa w trakcie krótkich interwałów (z zachowaniem równie krótkich przerw) możesz spalić więcej kalorii i poprawić formę szybciej, niż gdybyś wykonywała ćwiczenia w stałym, wolniejszym tempie. „Co więcej, dzięki treningowi HIIT Twoje ciało będzie spalało tłuszcz także po zakończeniu wysiłku” – mówi Greg Justice, fizjolog z AYC Fitness w Kansas City. 
6. Pij kawę
Po pierwsze, żeby było jasne: super-waniliowo-karmelowo-śmietanowo-cynamonowa-arcytłusta-poczwórna-latte to nie kawa. To deser, a właściwie zwykła bomba kaloryczna, która udaje kawę, a Ty, wraz z nią, wlewasz w siebie więcej kalorii niż mają 3 snickersy. Takim wynalazkom mówimy stanowcze 3 razy NIE, dziękujemy. Pomijając jednak tego typu „kawowe” cuda, kawa potrafi być naprawdę pomocnym narzędziem w zrzucaniu kilogramów. „Kofeina powoduje, że wolne kwasy tłuszczowe przedostają się do krwiobiegu, dzięki czemu możesz trenować dłużej i bardziej intensywnie" – zapewnia Justice. Przy okazji sprawdź, w jaki jeszcze sposób kofeina działa na Twój organizm. "Poza tym dowiedziono, że kawa hamuje apetyt” – dodaje. Pij na zdrowie!
7. Proteiny i błonnik w każdym posiłku
Zamiast z dokładnością kalkulatora naukowego liczyć kalorie, zacznij liczyć, ile białka i błonnika sobie serwujesz. „Do niedawna głównym wykładnikiem w odchudzaniu było przekonanie, że kilogram tłuszczu to 7000 kcal i na tym większość ludzi opierało swoje diety – mówi Davenport. – Ostatnie badania dowiodły jednak, że ilość kalorii, które trzeba spalić, by pozbyć się kilograma tłuszczu, to indywidualna cecha każdego z nas, dlatego ważniejsze jest, ile białka i błonnika przyjmujesz, a nie ile kalorii”. Staraj się spożywać 1 porcję białka i błonnika w każdym posiłku. Na efekty nie będziesz musiała długo czekać."

Artykuł znaleziony na łamach czasopisma Women's health. Mam nadzieję, że Wam się przyda. :P

wtorek, 7 kwietnia 2015

Myślicie, że bycie na diecie nie ma zalet? Mylicie się...

„Bycie na diecie” jednoznacznie kojarzy się z odchudzaniem, czyli walką z nadprogramowymi kilogramami tkanki tłuszczowej i zbędnymi centymetrami w okolicach pasa. Zazwyczaj zabiegi żywieniowo-treningowe ukierunkowane na ten cel wywołują strach i skrajnie nieprzyjemne emocje – postrzegane bywają jako smutna konieczność, dodatkowo bardzo trudna i nieprzyjemna w realizacji. Tymczasem wcale tak być nie musi! „Bycie na diecie” może wiązać się z wieloma pozytywnymi aspektami, które zdecydowanie warto docenić! Trzeba jedynie zmienić swój sposób myślenia na bardziej optymistyczny!

Po pierwsze: doskonalenie warsztatu kulinarnego

Bzdurą jest przekonanie, iż jedzenie spożywane w trakcie redukowania zbędnej tkanki tłuszczowej musi być jałowe, niesmaczne i mało satysfakcjonujące. Wiele zależy od umiejętności osoby przygotowującej posiłki – od jej zaangażowania, inwencji i warsztatu. Wdrażanie zdrowych nawyków żywieniowych do to doskonała okazja do rozpoczęcia nauki gotowania bądź też doskonalenia posiadanych umiejętności. Bez wątpienia umiejętność przygotowywania smacznych , zdrowych i właściwie zbilansowanych posiłków nieraz przyda się w życiu – to także prosty sposób na odzyskanie kontroli nad jakością i ilością spożywanego jedzenia.

Po drugie: satysfakcja z walki z własnymi słabościami

Nikt nie jest doskonały. Praca nad własnymi słabościami, takimi jak choćby uzależnienie od słodyczy, nie jest wcale rzeczą łatwą. Wymaga zaangażowania, ustawicznego poszerzania wiedzy i nie lada umiejętności organizacyjnych. Z tymże wysiłek i poświęcenie włożone w zabiegi żywieniowo-treningowe związane z pozbywaniem się zbędnego tłuszczowego balastu, jeżeli przynoszą wymierne efekty w postaci poprawy estetyki sylwetki, stają się źródłem niesamowicie „smakującej” satysfakcji. Przekłada się to na wzrost poczucia własnej wartości oraz skuteczności, motywuje do podejmowania dalszych działań – również związanych z innymi dziedzinami życia.

Po trzecie: poprawa nastroju  

Właściwie zaplanowany jadłospis redukcyjny oraz odpowiednio ukierunkowana aktywność fizyczna pozytywnie wpływają na nastrój, co może wydawać się zaskakujące dla wielu malkontentów, postrzegających proces odchudzania w sposób stereotypowy. Przyczyn tego zjawiska jest przynajmniej kilka, do najpopularniejszych należą: endorfiny wydzielane podczas wysiłku, poprawa stanu odżywienia organizmu poprzez poprawę jakości spożywanego jedzenia, zniwelowanie wszelkich dyskomfortów ze  strony przewodu pokarmowego, a także obserwowanie pozytywnych zmian zachodzących w organizmie, połączone z poprawą własnej wartości i poczucia atrakcyjności.

Po czwarte: inspiracja dla innych

Sukcesy związane z poprawą estetyki sylwetki wywoływać będą nie tylko uczucie zazdrości i uznania, prawdopodobnie zmotywują również inne osoby do podjęcia odpowiednich kroków, mających na celu poprawę estetyki sylwetki. Bycie wzorem do naśladowania i inspiracją również pozytywnie wpływa na poczucie własnej wartości, pewność siebie i samoocenę.

Podsumowanie


„Bycie na diecie” nie musi wiązać się wyłącznie z samymi nieprzyjemnościami. Wiele zależy jednak od nastawienia i podejścia do kwestii związanych ze skutecznym odchudzaniem. Nie bez znaczenia pozostaje również sposób na walkę ze zbędnymi kilogramami – stosowanie głodówek i bezkrytyczna wiara w magiczną moc suplementów mogą gorzko rozczarować z punktu widzenia efektywności. Zdecydowanie warto wybierać metody o potwierdzonej skuteczności, dopasowane do indywidualnych potrzeb, możliwości i wymagań organizmu.

sobota, 4 kwietnia 2015

Łakomstwo na święta? Nie daj się!!!

Moje sprawdzone sposoby na przeżycie Świąt bez ulegania pokusom wielkości bomby atomowej:

1. Jedz regularnie małe porcje- rada powtarzana do znudzenia, ale teraz w okresie postnym, kiedy wszyscy czekamy na I dzień Świąt, żeby wreszcie zjeść coś czego sobie odmawialiśmy jest jak najbardziej na miejscu. W piątek i sobotę najlepiej jeść często ale małe porcje. Zainwestuj w białko i owoce. Białko powoduje, że dłużej czujemy się nasyceni, a owoce zastępują nam słodycze.


2. Jeśli poczujesz ogromną ochotę zjedzenia czegoś słodkiego po raz kolejny- odczekaj 10 min. Zrób sobie dobrą herbatę, jeśli trzeba posłodź ją miodem. Wyciągnij kogoś na spacer. Smaczny jest pierwszy kawałek ciasta. Nie dziesiąty :))

3. Pij dużo przed obiadem/ kolacją. Na pewno zjesz dużo mniej. Może będziesz się czuła pełna lub przejedzona, ale pamiętaj. W większej mierze jest to woda, którą wypiłaś a nie jedzenie.

4. Doskonałym sposobem na łakomstwo jest też mycie zębów lub ssanie miętówek.
5. Polecam również koktajle owocowe! np mleko 0,5%-1,5% z bananem. Możesz dodać odrobinę cukru do smaku, ale naprawdę nie jest to konieczne :)


"Co jeśli już umówiłaś się na imprezę i czujesz, że nie masz siły oprzeć się pokusom bufetu? Zostaw sobie trochę czasu między pracą (sprawunkami czy innymi zajęciami) a przyjęciem na naładowanie baterii. Chwila relaksu daje Twojemu mózgowi odpocząć, by nie był już tak bezsilny wobec Twojego łakomstwa. Łatwiej będzie Ci odmówić sobie tych wszystkich smakołyków, które znajdziesz w zasięgu wzroku."



10 szybkich trików na powrót na właściwą drogę!


  1. Wybacz sobie. Przeszłość zostaw w przeszłości
  2. Pozwól sobie popełniać błędy ale bądź dla siebie rygorystyczna. Ciągłe ustępowanie swoim słabościom jest ryzykowne.
  3. Zapisuj to co jesz. Rób zdjęcia i wstawiaj je na instagrama lub tublr'a. Nawet bardziej kalorycznym posiłkom.
  4. Zrób listę/ tablicę wszystkich powodów, dla których warto walczyć o swoj cel oraz pomocne notatki. Porozwieszaj je wszędzie tam gdzie możesz je zobaczyć.
  5. Pozytywne i efektywne myślenie powinno zawrócić Cię ze złej drogi. Skup się na pozytywach i odganiaj od siebie złe myśli.
  6. Uzupełniaj swoje zasoby magazynów motywujących do utrzymania diety. Zapisuj to co Cie inspiruje. Jeśli chcesz wyglądać jak w swoich marzeniach skup na tym swoje emocje, ćwicz!
  7. Jeśli masz ochotę się poddać, zrób coś łatwego i przyjemnego- tańcz, rób zdjęcia, pisz, ucz się. Poświęć temu minimum 20 min.
  8. Pij więcej wody.
  9. Ćwicz to co lubisz. Biegaj, idź na spacer, idź na rower.
  10. Przypomnij sobie jakie są zalety Twoich odpowiednich nawyków. Krótka droga od poczucia się lepiej do wyglądania lepiej!!!\

Translate